Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    Czy potrzebujemy jeszcze większej ochrony rynku?

    Iwona Dybał - Prezes Zarządu Polskiej Unii Dystrybutorów Stali

    Gdy w zeszłym roku zajmowała nas w dużej mierze kwestia ochrony rynku stalowego, nikt chyba nie spodziewał się, że początek roku 2018 również zdominowany będzie tymi problemami. Jednak o ile poprzednio potrzeba wprowadzenia środków ochronnych wynikała z dumpingowych działań nieuczciwych krajów, o tyle teraz sprawcą całego zamieszania jest kraj stanowiący dla wielu wzór, Stany Zjednoczone.

    O wprowadzeniu ceł na stal i aluminium przez prezydenta Trumpa powiedziano i napisano w ostatnich dniach już chyba wszystko. Unia Europejska jak i kilka innych wybranych krajów, została tymczasowo wyłączona z mocy działania taryf. Miejmy jednak świadomość, że jedynie do 1 maja br. na czas trwania negocjacji. Nie sposób odnieść wrażenia, że cała sprawa ma charakter polityczny i będzie służyć do załatwienia innych spraw w relacjach dwustronnych. Dla Polski, która rocznie wysyłała za Ocean mniej niż 10 tys. ton wyrobów , kwestia taryf bezpośrednio nie ma takiego znaczenia, nawet jeśli zostaną one po okresie zawieszenia przywrócone. Zostawiając zatem politykę na boku, warto zająć się drugą stroną problemu – co stanie się z wyrobami, które miały być przeznaczone na rynek amerykański a będą musiały znaleźć innego nabywcę?

    Jak informowaliśmy w zeszłotygodniowym przeglądzie, europejscy producenci obawiają się ogromnego napływu stali z różnych kierunków. W związku z tym Komisja Europejska ogłosiła w minionym tygodniu wszczęcie dochodzenia w sprawie środków ochronnych dotyczących przywozu 26 kategorii wyrobów stalowych, wszelakiego pochodzenia. Zatem nie później niż za 9 miesięcy dowiemy się, czy import do Unii Europejskiej będzie jeszcze bardziej ograniczony. Powstaje pytanie, czy jest taka potrzeba i co z tego wynika?

    Po pierwsze wzrost importu nie jest zjawiskiem samym w sobie negatywnym, o ile nie ma znamion dumpingu. Komisja Europejska w swoim dokumencie inicjującym postepowanie powołuje się na 65 procentowy wzrost importu do UE w latach 2013-2017. Jednak tylko część z tych 29,3 mln ton stanowił materiał po zaniżonych cenach, który niszczył i destabilizował rynek. Zachowanie swobody nabywania wyrobów z dowolnego kierunku po rynkowych cenach, to nie tylko podstawa działania dystrybucji stali, ale przede wszystkim jedna z zasad wolnego handlu.

    Po drugie, dopiero monitorowanie napływu do UE stali w najbliższych miesiącach wykaże, czy naprawdę stal przeznaczona uprzednio na rynek amerykański trafi do Europy. Na chwilę obecną można mieć wiele wątpliwości, czy będą to ilości zaburzające rynek lub ceny destabilizujące europejskie poziomy.

    Po trzecie głównym problemem globalnego rynku stali jest nadprodukcja i zbyt duża ilość mocy produkcyjnych a nie import jako taki. Działania eliminujące te zjawiska powinny być realizowane w pierwszej kolejności, bowiem eliminują źródło zaburzeń rynkowych.

    Po czwarte, wprowadzenie przez jeden kraj środków ochronnych powoduje efekt domina. Rynek coraz bardziej się zamyka, swobodna wymiana zamiera a prawa rynkowe ustępują wojnie celnej.

    Po piąte, wachlarz wyrobów objętych postępowaniem jest bardzo szeroki. Dochodzenie będzie szukało nadmiernego napływu z każdego kierunku i będzie skutkowało zapewne wprowadzeniem dalszych ograniczeń w wymianie handlowej. W chwili obecnej rynek europejski jest już chroniony w dużym stopniu, istnieje uzasadniona obawa, że dalsze ograniczanie importu znacząco utrudni dostęp do materiału dystrybutorom. Polski rynek opiera się na imporcie, stanowi on blisko 70 proc. zużycia stali w naszym kraju. Prawdą jest, że naszymi głównymi partnerami są kraje Wspólnoty, jednak budowanie kolejnych barier w postaci taryf celnych zaburza przepływ i dostępność stali z każdego kierunku. Czy zatem potrzebujemy kolejnego ograniczania wymiany handlowej? Gdzie jest granica pomiędzy ochroną europejskiego rynku hutniczego a ograniczeniem dostępu do źródeł dostaw dla dystrybutorów?

    Prześlij innym
    Projekt i realizacja: direktpoint