Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    Unia Europejska zmienia podejście do rynku stali

    Rozmowa z Magdaleną Chmielewską-Cholewą, menedżerem w Dziale Doradztwa Podatkowego EY

     Czy europejski rynek stali jest dobrze chroniony przed zagraniczną konkurencją?
    Jeśli mówimy o uczciwej konkurencji z zagranicy, to wręcz przeciwnie, Unia Europejska jest rynkiem otwartym. Obowiązujące obecnie cła są stosunkowo niskie, a w samych wyrobach stalowych przeważa zerowa stawka celna.
    Natomiast w przypadku nieuczciwej konkurencji istnieją mechanizmy służące do ochrony unijnego rynku. Z nieuczciwą konkurencją mamy do czynienia, jeśli eksporterzy sztucznie zaniżają ceny towarów wysyłanych do UE lub korzystają z subwencji rządowych. W takich sytuacjach są podstawy do interwencji. W pierwszym przypadku unijne przepisy przewidują możliwość wprowadzenia ceł antydumpingowych, jeśli eksporter stosuje niższe ceny towarów przeznaczonych na rynek UE od cen takich samych towarów sprzedawanych na wewnętrznym rynku w swoim kraju. W drugim przypadku mogą zostać nałożone cła wyrównawcze (antysubsydyjne).
    Problem polega jednak na tym, że nakładane dotychczas cła antydumpingowe i wyrównawcze nie są wystarczająco skuteczne. Przepisy unijne wprowadzają tzw. zasadę niższego cła (ang. lesser duty rule), która przewiduje, że wysokość cła antydumpingowego lub wyrównawczego jest ustalana na najniższym możliwym poziomie, który zniweluje szkodę dla unijnych producentów. Przykładowo, jeśli w toku postępowania udowodniono, że dany eksporter zaniża ceny towarów wysyłanych do UE o 80 proc., ale margines szkody po stronie producentów unijnych wynosi 20 proc., to cła antydumpingowe będą bliższe 20 proc. Zasada niższego cła jest konsekwentnie stosowana przez Komisję Europejską we wszystkich postępowaniach antydumpingowych i antysubsydyjnych. Skutkiem tego poziom wprowadzanych ceł jest stosunkowo niski. Na szczęście Komisja Europejska dostrzega ten problem i widać pierwsze ruchy w kierunku zmian.

    Ochrona rynku stali stała się gorącym tematem. Szef KE Jean-Claude Juncker zapowiedział zmianę polityki celnej. Czego można się spodziewać po Unii Europejskiej?
    Rzeczywiście zmiany zaproponowane przez Komisję Europejską to przede wszystkich odejście od zasady niższego cła. Ale pamiętajmy, że jest to propozycja jeszcze z 2013 r. Do tej pory nie udało się osiągnąć porozumienia na szczeblu Rady Europejskiej, żeby te zmiany wprowadzić. Ostatnie wydarzenia pokazują, że mamy lepszą atmosferę do rozmów na temat modyfikacji środków ochrony handlu. Ale do konsensusu jeszcze daleko.

    Jak ocenia Pani ewolucję podejścia UE do ochrony rynku stali?
    Unia Europejska uchodzi za pioniera w zakresie liberalizacji handlu. Wszelkie ingerencje w tym zakresie są bardzo ostrożne, a procedury dość restrykcyjne, uniemożliwiające natychmiastową i stanowczą reakcję. Strażnikami takiego podejścia są kraje tradycyjnie nastawione na handel międzynarodowy, jak Wielka Brytania, Holandia czy Belgia.
    Ale atmosfera się zmienia. W Wielkiej Brytanii doszło do zapaści przemysłu hutniczego na skutek zalewu taniej stali z Chin, tysiące miejsc pracy stanęło pod znakiem zapytania. Hutnicy z całej Unii regularnie demonstrują w Brukseli, domagając się większej ochrony unijnego rynku stali. Zapowiadany Brexit również zmienia układ sił w Europie.

    W Brukseli jako wzór podejścia do ochrony rynku przedstawia się stanowisko Waszyngtonu. Z czego wynikają aktualne różnice między Europą a USA?
    Przede wszystkim w USA nie obowiązuje zasada niższego cła, przez co ustanawiane cła antydumpingowe są zaporowe. Mówimy tu o poziomie nawet 200 – 300 proc. Co więcej, środki ochronne są wprowadzane bardzo szybko. Bywa, że nawet w ciągu trzech miesięcy.
    Podejście USA skutecznie chroni rynek amerykański, ale stanowi dodatkowe zagrożenie dla Europy. Eksporterzy z Chin przekierowują swoje dostawy na rynek unijny. W porównaniu z USA niestraszne są im nawet nałożone przez UE cła antydumpingowe na poziomie 20 – 30 proc. Żeby ten efekt wyeliminować, UE musi iść śladami USA.

    Czy europejski rynek producentów stali jest w ogóle efektywny, jeśli chodzi o produkcję? Skoro produkcja stali generalnie przesuwa się do Azji, to czy wyższe cła będą w stanie coś zmienić?
    Cła antydumpingowe czy antysubsydyjne mają za zadanie wyrównywać warunki konkurencji, a nie blokować zagraniczną konkurencję. W Europie producenci stali nie otrzymują dopłat rządowych, bo zostałoby to uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Ceny na unijnym rynku wewnętrznym reguluje prawo popytu i podaży, a nie dekrety rządowe. I to jest zdrowa konkurencja, w której europejscy producenci stali doskonale sobie radzą. Dopóki wszyscy gracze obecni na rynku stosują takie zasady.

    Europejscy producenci stali zmuszeni są, w odróżnieniu od Azjatów, wydawać znaczące kwoty na redukcję emisji CO2. Czy spodziewa się Pani jakichś zmian podejścia Brukseli na tym polu?
    Unii Europejska jest w awangardzie krajów, które na poważnie traktują ochronę środowiska, ustanawiając ambitne cele i restrykcyjne standardy dla europejskich producentów. Docelowo raczej nie należy oczekiwać zmian w tym podejściu.

    Ochrona rynku spowodować może wzrost cen stali, a więc wyższe koszty dla odbiorców finalnych. Ile globalnie zyska lub straci europejska gospodarka w sytuacji takiego scenariusza?
    Na ten problem trzeba spojrzeć wielowymiarowo. Niższe ceny z zagranicy to potencjalny upadek hut w Unii oznaczający likwidację setek tysięcy miejsc pracy, a za tym zmniejszenie konsumpcji, czyli pogorszenie w całej gospodarce. Pamiętajmy też, że owe niższe ceny wyrobów z zagranicy wynikają ze świadomej strategii przyjętej przez kraje eksportujące i nie wiadomo, jak długo by się utrzymały, gdyby w UE nie było już rodzimych producentów.

    Rozmawiał: GB

    Prześlij innym
    Projekt i realizacja: direktpoint