Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    Sztuka Negocjacji

    Kluczem do sukcesu w dzisiejszych czasach, oczywiście oprócz kilku innych czynników, jest umiejętność efektywnych negocjacji. To odpowiednio opanowana sztuka negocjacji stosowana na wielu płaszczyznach jest miarą skuteczności, czy używając terminologii sportowej, siły poszczególnych graczy na arenie zwanej „rynkiem”. Chcąc podnieść swoje kompetencje w tym zakresie, wybierać możemy pomiędzy tysiącami ofert szkoleń czy fachowych opracowań, wyjaśniających tajniki tego zagadnienia, nie cofających się nawet przed prezentacją technik, określanych jako w pełni skuteczne. Aby jednak dobrze opanowana sztuka negocjacji mogła zostać użyta w „boju”, zaistnieć muszą pewne warunki konieczne. Warunkiem tym musi być świadomość, przynajmniej dwóch stron, co do konieczności wspólnego zaangażowania dla osiągnięcia określonego celu na drodze wspólnych negocjacji. Co jednak jeśli interes leży tylko po jednej ze stron i konieczność takich działań widzi tylko jeden gracz? Czy jest szansa podjęcia negocjacji i czy w końcu, podjęte na takim gruncie mają jakąkolwiek szanse powodzenia dla inicjatora? Przykładem tego typu patowej sytuacji, oczywiście w daleko idącym uproszczeniu, może być jakże obecna ostatnio w mediach za sprawą informacji o możliwym nadchodzącym niedoborze gazu, kwestia dostaw tego surowca do Polski.

    W tym niekorzystnym dla nas układzie, nasz dostawca występuje z pozycji monopolisty, który jest w stanie swobodnie dyktować warunki. Czy więc, mając świadomość swojej silnej pozycji, nasz partner po drugiej stronie „stołu negocjacyjnego” zmuszony jest do jakichkolwiek ustępstw w naszym kierunku? Jakich argumentów należałoby użyć, w sytuacji w której obie strony są doskonale świadome braku innych potencjalnych dostawców na ten surowiec w krótkim okresie, aby nakłonić przeciwnika do ustępstw. Wniosek jest niestety mało budujący, nie tylko bowiem szanse na osiągniecie przez Polskę w tym momencie satysfakcjonujących warunków są znikome, ale nasz sąsiad posiada również w ręku oręż, którym jest w stanie narzucać warunki nie tylko nam. Patrząc bardziej generalnie, tego typu uzależnienia dają władzę, którą trudno byłoby osiągnąć innymi drogami. Czy wizja kilkumiesięcznego niedoboru gazu i konieczności wstrzymywania produkcji w największych zakładach, będących motorem napędzającym dla gospodarki nie jest wystarczająco przerażająca, aby zgadzać się na mniejsze zło i akceptować dyktowane warunki? Pytanie to pozostawiam otwarte, bo świadomy „najwyżej punktowanej odpowiedzi”, potrafię wyobrazić sobie w jak trudnej obecnie sytuacji negocjacyjnej znalazł się Rząd RP. Czy więc, czerpiąc wiedzę z doświadczenia, priorytetem polskiej polityki zagranicznej, bez względu jak trudny i mozolny to proces, nie powinno być dostawienie „drugiej nogi” do tego chwiejnego modelu dostaw? Stosując więc zasadę „First things First”, ufam że od tej pory kwestia tak istotna dla sprawnego działania całego kraju, nie będzie ustępowała nieco mniej kluczowym problemom, których w środkach masowego przekazu ostatnio nam bez wątpienia nie brakowało.
    Lepszemu zrozumieniu, nieco patowej sytuacji, posłużyć może hipotetyczna treść rozmowy „na szczycie” pewnego kraju, przechwycona przez satelity szpiegowskie pingwinów znanych z filmu „Madagaskar”:

    „Cześć Wladziu tu Tymek, co porabiasz?

    No cześć Tymi, a nic takiego, podglądam chwyty Judo na youtubie bo jutro mam wystąpić w jakiejś podstawówce i nie chcę żeby mnie sprali

    No daj spokój, będziesz się męczył, obstawimy snajperami dach i weźmiemy kilku jako zakładników, to się żaden uczniak nie odważy

    No w sumie dobry sprawdzony pomysł, niech tak będzie, tylko żeby się nikt nie dowiedział!

    Możesz być spokojny

    Ale o co chodzi, w jakiej sprawie dzwonisz?

    Jak wiesz nasi ulubieni sąsiedzi mają tego drania Soczkajewa i nie chcą go wydać, co więc mam czynić o Wielki?

    Spokojnie Tymi, nie po to stałem tyle lat na czele naszej „Mateczki”, żeby sobie z takimi zagwostkami nie poradzić.

    No genialny pomysł Wladziu! Ale.., ale co tak naprawdę masz na myśli?

    No pomyśl Tymi, idzie zima tak?

    No idzie

    A w zimę co doskwiera najbardziej?

    Wiem, wiem, oddech w powietrzu zamarza i może uderzyć w stopę!

    Nie Tymi, tak to tylko u nas, ale w zimę u nich też jest zimno i trzeba się ogrzać!

    Aaaa, Ty spryciarzu no pewnie, trzeba się ogrzać, tylko zaraz zaraz…, przecież oni mają swoje gorzelnie, to im nie zbraknie, no nie??

    Nie Tymi, tak to się tylko nasz poczciwy Aleksiejewicz z nami potrafił zbratać i ogrzać, ach to były czasy, rządzilim i grzalim…
    No ale już Ci powiem, żebyśmy całego dnia nie stracili… gazu!, potrzebują gazu żeby się ogrzać.
    A jak myślisz Tymi, skąd oni mają ten gaz?

    Wiem wiem!, wybierz mnie.. z gazówek i butli mają!

    Nie no ja się załamie, kogo ja wystawiłem… od nas mają ten gaz i my możemy im ten gaz… przykręcić!!! Ha, nie igra się z naszą potęgą! My to jednak mamy łeb, żeby taką umowę z nimi podpisać. Na razie ich tylko postraszymy, ale jak na czas nie zmiękną to będą mieli srogą, oj srogą zimę będą mieli. Do dzieła więc Tymeczeku, wykonać!

    Tak jest! Tawar…
     

    Autor wpisu: 
    Bartosz Kmita
    Prześlij innym
    Oceń wpis:
    Ten wpis zdobył dotychczas następującą ilość punktów: 359
    Projekt i realizacja: direktpoint