Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    Kontrola

    W dzisiejszych czasach, kiedy świat staje się coraz mniejszy, a podróżowanie tak powszechne, latanie samolotami to nieodzowny element naszej pracy. Czasem dziwić mogą lub irytować nieco uciążliwe procedury stosowane na lotniskach, zwłaszcza po 9/11, musimy jednak pamiętać że te mają na celu nasze bezpieczeństwo i zapewnienie nam spokojnej podróży.
    Czy są jednak wystarczająco dokładne i zawsze potrafią znaleźć i unieszkodliwić potencjalnego przestępcę?

     

    Poniżej krótka rekonstrukcja zdarzeń, które miały miejsce na jednym z lotnisk:

    Miejsce akcji: Ziemia (lokalizacja została utajniona)

    Czas akcji: czasy nowożytne (informacje utajniono)

    Stojąc na lotnisku w kolejce do kontroli bagażu Phill wiedział, że za kilka minut okaże się kto wygrał, czy po raz kolejny uda mu się przechytrzyć wszystkie urządzenia wykrywające i strażników, czy może jakimś niefortunnym zbiegiem okoliczności wszystko wyjdzie na jaw. W zasadzie mógł poczuć się jak bokser wchodzący na ring, tyle tylko że w tej dyscyplinie on był sam, a przeciwników wielu. Przechodził przez to nie raz i wiedział, że grając na terenie przeciwnika ten ma zawsze rację. Minęło kilka minut - ruszył. Położywszy na taśmie walizkę podpisaną jako Philip Brennan, zaczął pozbywać się całego uzbrojenia jakie miał na sobie. Kolejno zegarek, telefon, pasek, wszystko pod czujnym okiem uzbrojonego strażnika gotowego oddać strzał w każdej chwili, w której tylko zauważyłby jakikolwiek podejrzany ruch ze strony Phila, wskazujący na zamiar użycia broni – zegarka, czy nawet strach myśleć - telefonu komórkowego, który w jego rękach stanowił broń niemal masowego rażenia. Nie wzbudzając więc paniki, Phill odłożył broń i czekał na ruch przeciwnika. Ten w pełnej gotowości bojowej i pełnym skupieniu zbliżył się do niego na bezpieczną odległości kilku metrów, o ile istnieje jakakolwiek bezpieczna odległość w przypadku Brennana. Gestem dłoni nakazał mu żeby przygotował się do rewizji osobistej. Przez chwile stali jak rewolwerowcy na dzikim zachodzie wyczekując jakiegokolwiek ruchu. Strażnik w końcu zbliżył się i zaczął obszukiwać. Phil wiedział, że ten moment wyczekiwania konieczny był aby snajperzy zajęli swoje pozycje i co najmniej dwóch miało go w tej chwili na celowniku, bez tego żaden strażnik nie odważyłby się zbliżyć do niego na wyciągnięcie ręki. Philip oczywiście nie pozwolił znaleźć na sobie żadnych podejrzanych przedmiotów, które mogłyby posłużyć władzom za pretekst do bardziej radykalnych działań. Dopóki nic takowego nie mieli, musieli traktować go, zwłaszcza na oczach kilkudziesięciu innych pasażerów oczekujących w kolejce, jako praworządnego obywatela. Strażnik poprosił o buty z którymi oddalił się na chwilę. Wiedział, że „Oni” wiedzą, że poprzedni nadajnik GPS został już dawno usunięty i należy zainstalować nowy. Odzyskawszy obuwie Phil, poproszony został na bok w celu rewizji bagażu. Ostatnie starcie, pomyślał. Jak zwykle, kilku uzbrojonych strażników okrążyło jago bagaż, aby bardzo dokładnie przejrzeć jego rzeczy. Zaczęli od kilku sztuk ubrań, przez dokumenty, aż dotarli do kosmetyków. Szybkim ruchem wyrzucili te na blat swojego stołu. Brennan dojrzał błysk i uśmiech zadowolenia na twarzy przeciwnika. Udało mi się, musiał sobie pomyśleć, przyłapałem go! Warto było. Na stole leżał dowód, pasta do zębów i pianka do golenia, w przepisowych pojemnikach poniżej stu mililitrów, ale bez foliowego woreczka! Aż strach pomyśleć co mogło się stać gdyby tego nie znaleźli, gdyby pasażer wniósł na pokład te rzeczy niezapakowane w foliową torebkę! Każdy strażnik bowiem wie, jak wielkie niebezpieczeństwo stanowią kosmetyki bez owej „plastic bag”. Tryumfujący strażnik dał Philowi wybór, zakup woreczka i powrót na początek kilkudziesięciu osobowej kolejki i ponowna rewizja, lub wyrzucenie zawartości do kosza na jego oczach! Phil zachował zimną krew, nie okazał swojej radości, jago plan zadziałał bezbłędnie, odciągnął uwagę wszystkich swoim bagażem i brakiem torebki. Uwagę, od tego co naprawdę stanowiło zagrożenie. Phil nie raz bawił się w ten sposób i dziwił się jak gładko poszło tym razem. Kiedy już jednak miał odchodzić, sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Jeden ze strażników, wyglądający na szefa pozostałych, przypominający najemnika zaprawionego w niejednej walce, o czym świadczyć mogły jego blizny na twarzy i widoczny skrawek tatuażu na szyi, zatrzymał Phila w chwili gdy ten zabierał swoją walizkę. W tym ułamku sekundy przez głowę Brennana przebiegła myśl, czyżby to był ten moment w którym musi działać? Unieszkodliwienie trzech stojących w jego zasięgu strażników to kwestia 1,5 sekundy. Pokonanie dystansu ok. 500 metrów do najbliższego samolotu ok. 3 s, unieszkodliwienie następnych pewnie ośmiu lub dziesięciu uzbrojonych strażników przed wejściem na pokład to od 1,8 do 3 sekund, w zależności od stopnia uzbrojenia przeciwników, uruchomienie maszyny i wzbicie się w powietrze ok. 38 s, razem ok. 50 do 60 sekund. Decyzja - wybór, zachować zimną krew, czy zadziałać tak jak został do tego wyszkolony i za minutę lecieć w wybranym przez siebie kierunku? Zerknął jednak ostatni raz na strażników, odczytał ich myśli i przygotował profil psychologiczny. Zrozumiał, że nie ma konieczności rozwiązań ostatecznych, oni nic nie wiedzą. Stanął więc i wysłuchał prośby „najemnika” o swój telefon komórkowy. Doskonale wiedział w jakim celu, grając jednak „normalnego pasażera”, zapytał dlaczego? Dowiedział się, że jest to „random test” i za chwilę ujrzał swój telefon w urządzeniu przypominającym połączenie magnetowidu z kuchenką mikrofalową. Doskonale zdawał sobie sprawę, że w tym momencie zawartość jego telefonu była skanowana i przesyłana na serwer tajnej organizacji do spraw zwalczania terroryzmu, a jego karta SIM została skopiowana tworząc klon jego telefonu. Wiedział, że nic co było w tym telefonie nie jest i nie będzie już tylko jego tajemnicą. Przewidział jednak i to. Wchodząc na lotnisko wyczyścił całą zawartość telefonu i włożył swoją ulubioną kartę typu „fake SIM”. Ciekaw był miny funkcjonariusza, którego ekscytacja po znalezieniu wśród kontaktów numeru opisanego jako „Osama” sięgnie zenitu, a zamieni się w jakże głębokie rozczarowanie, gdy po wybraniu tego numeru zadzwoni jego własny telefon na którego wyświetlaczu pojawi się „JOKE” calling.

    Odzyskawszy swój telefon Phill zapytał, jakże wiarygodnie odgrywając naiwność, czy sprawdzają tak wszystkie telefony. Strażnik bez wahania zaprzeczył. Nie dając za wygraną, Phil dociekał co było tak podejrzanego w jego Nokii, że akurat jego telefon dostąpił zaszczytu bycia sprawdzonym. Odpowiedzi nie otrzymał, a strażnik zrobił jakże niepotrzebny błąd. Spojrzał nonszalancko z pozycji siły na Philla i zapytał ”Do you have any problem with that?”. Phil spojrzał głęboko w jego oczy i tylko dzięki swojemu ogromnemu opanowaniu, osiągniętemu przez lata medytacji oraz przez szybkie policzenie w myślach do tysiąca, nie rozpętał na lotnisku piekła, a Ci co go znają – wiedzą, że w gniewie bywa straszny. Tylu niewinnych pasażerów miałoby zapłacić najwyższą ceną za błąd jednego strażnika. Nie, powiedział sobie, nie w ten sposób. Zanotował sobie tylko w pamięci, aby w wolnej chwili wzbogacić konto owego „odważnego” strażnika o kilka punktów karnych i zadbać, aby już na pierwszym skrzyżowaniu odpowiednie służby pozbawiły go prawa jazdy i odholowały auto, za które kaucji właściciel przez jakiś czas nie będzie w stanie zapłacić, bo okaże się że nie ma uprawnień do zarządzania środkami na własnym koncie bankowym. Ot taka odrobina przyjemności, na którą dzięki swoim zdolnościom gwarantującym niemal nieograniczony dostępny do wszystkich sieci na świecie, Phil sobie czasem pozwalał.

    Udało się więc, kolejny kraj, kolejne lotnisko, kolejna kontrola i nikomu nie udało się odkryć jego sekretu i znaleźć dowodu którego wszyscy szukali. A przecież miał to na spodzie podwójnej kieszeni i mogło zostać wykryte. Kolejny raz jednak nikt nie znalazł niezbitego dowodu w postaci wypełnionego blankietu i nikt nie poznał mrocznej prawdy, że Phil nie zapłacił abonamentu radiowo-telewizyjnego.
     

    Autor wpisu: 
    Bartosz Kmita
    Prześlij innym
    Oceń wpis:
    Ten wpis zdobył dotychczas następującą ilość punktów: 275
    Projekt i realizacja: direktpoint