Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    Deja vu

    No i mamy podwyżki cen blach…. Rozmawiam z kolegami z branży i wszyscy jak jeden mąż są zszokowani. Zszokowani tym, że ceny wyrobów płaskich rosną sobie jak na drożdżach a u konsumentów jak było bryndzowato na początku roku, tak jest dalej. Oczywiście uaktywnili się mniej czy bardziej poważni dystrybutorzy stali, bo jest to czas spekulacji i można zarobić choćby na tym, że ma się pieniądze do zainwestowania. Dziś stal, jutro waluty, pojutrze chińskie zupki – wszystko jest towarem

    Ale wróćmy do początku. Faktem jest, że główni producenci rudy żelaza na świecie zmienili system kontraktowania tego surowca z rocznego na kwartalny. I zrobili to jak jeden mąż, wszyscy w tym samym czasie. Jasny gwint - ależ intuicja wśród niezależnych podmiotów z różnych kontynentów!!

    Efektem tej operacji jest to, że producenci stali do końca nie wiedzą, z jakimi cenami surowców będą mieli do czynienia w kolejnych kwartałach. Robić zapasy czy czekać – o, to jest pytanie! Ale zawsze w sytuacji takiej niepewności poczucie bezpieczeństwa wzrasta, gdy ewentualne konsekwencje błędnych decyzji przerzuci się na klienta. No i szaleństwo trwa!
    Obserwujący czujnie rynek stalowy producenci węgla koksującego i koksu też zwietrzyli swoją szansę. A co, my gorsi!? Dawać tu ceny w górę! No i ostatni element. Ubiegły rok większość producentów stali kończyła z nosami spuszczonymi na kwintę. Pozmniejszały się „udziały w rynkach” (ważny wskaźnik branżowy o gigantycznym wpływie na samopoczucie Zarządów Przedsiębiorstw, niejednokrotnie przekładający się na finansowe zadowolenie ich bliższych i dalszych krewnych…). W rachunkach wyników było czerwono jak na meczu Manchester United. Potrzeba odreagowania była przepotężna. No i stało się!!

    Ale zaraz, zaraz… Czy mamy omamy - czy też to już było?! Spójrzmy na 2008 rok. Pamiętacie? Rynkowe ceny bazowe blach przedstawiały się mniej więcej tak (HRC - kręgi g/w; HDG - ocynki ogniowe):

    Baza
    Styczeń
    Luty
    Marzec
    Kwieceń
    Maj
    Czerwiec
    HRC
    440
    440
    470
    590
    630
    650
    HDG
    530
    530
    550
    665
    695
    735

    a obecnie, uwzględniając oferty hutnicze na dostawy w przyszłych miesiącach, wyglądają mniej więcej tak:

    Baza
    Styczeń
    Luty
    Marzec
    Kwiecień
    Maj
    Czerwiec
    HRC
    420
    420
    470
    500
    550
    620
    HDG
    490
    490
    550
    580
    620
    740

    Wyglądają znajomo..? Pamiętamy co było w kolejnych miesiącach 2008…

    Oczywiście ktoś natychmiast powie, że to światowy kryzys finansowy zastopował w 2008 roku wzrost cen stali, że mamy inną rzeczywistość, że w obecnych realiach te wzrosty są uzasadnione…itd…itp..
    No to popatrzmy bliżej na planowany wzrost cen stali w pierwszym półroczu 2010 roku. Zmiana (wzrost cen) sięga ponad 50%. Czy klienci przemysłowi są w stanie znieść takie wzrosty cen? A jeśli nie, to czy są w stanie przełożyć je na wzrost cen swoich wyrobów?
    W obu tych kwestiach słyszę odpowiedź negatywną. Producenci pracujący (głównie w eksporcie, ale nie tylko) na wielomiesięcznych kontraktach będą mieli kardynalne trudności w renegocjacji cen do poziomu pokrywającego 50%-towy wzrost cen surowca. Jeśli, co nie daj Boże, ich umowy na dostawy obłożone są karami z tytułu ich niewykonania, to z całą pewnością bliżej im będzie do zapłacenia tychże kar i zatrzymania produkcji niż do topienia siebie i firmy w bagienku „szalonej ceny blachy”.
    A przecież nie jest tajemnicą (patrz np. publikacje EUROFER), że w pierwszym kwartale 2010 rynek był napędzany przez firmy pośredniczące w obrocie stalą. Rynek odbiorców końcowych, choć rosnący ciągle jest słaby. Do tego producenci stali, jak zauroczeni, uruchomili kolejne moce produkcyjne… Ciarki wędrują mi po grzbiecie…

    Tak więc w II kwartale 2010 mamy następującą sytuację:
    - wolno narastające, ale ciągle niskie zapotrzebowanie na blachy u odbiorców końcowych;
    - zapełnione magazyny firm pośredniczących, które spekulacyjnie dokonały zakupów w I kwartale i jeszcze ich dokonują;
    - rosnące moce produkcyjne producentów blach;
    - gigantyczne wzrosty cen blach;
    - radykalne spowolnienie wzrostu cen złomu w II połowie kwietnia 2010.
    U mnie dzwonią dzwonki alarmowe, a jak u Was?

    Wzrosty cen z jakimi mamy do czynienia za chwilę osiągną poziom godny korekty. Doświadczenie w zakresie przetwórstwa blach mówi, że koszt blachy dla tłoczni, rurowni czy innego przetwórcy to około 70% wszystkich kosztów. Rentowności tych firm w aktualnym stanie rynku zamykają się zazwyczaj w liczbach jednocyfrowych…..
    Pamiętamy rok 2004? (informacja dla pokolenia „post 2004”). Zaraz po Sylwestrze stal kształtowa nabrała takiego cenowego rozpędu, że dojechała na wzrostach do Lipca i skoki cen były dziesiątprocentowe. Tyle, że w tzw. międzyczasie większość inwestorów zatrzymała swoje projekty budowlane i kazała projektantom przeprojektować konstrukcje z kształtowników na żelbet (pręty zbrojeniowe wtedy nie załapały się na ten cenowy ekspres ). Oczywiście dla stali płaskiej (szczególnie dla blach cienkich) takie zamiany jak pomiędzy prętami i kształtownikami są mocno utrudnione, niemniej zawsze pozostaje analiza ekonomiczna i prosty wniosek – co kosztuje mniej: olbrzymia strata operacyjna, czy koszty zerwania kontraktu? . A nie zapominajmy, że nie mamy za sobą siedmiu lat grubych, i ilość finansowego sadełka na wielu firmowych szkieletach jest bardzo malutka – kolejnych strat nie wytrzymają.

    I tak przypominam sobie co rzekł Ben Akiba. Twierdził, że wszystko już było… Czy więc nie możemy się uczyć z historycznych doświadczeń? Czy fakt, że wciągu sześciu lat przejechaliśmy się dwukrotnie po cenowej brzytwie nie uczy niczego? Jak widać nie!! Ten eksperyment musi trwać! Musimy ciągle testować granice wytrzymałości naszych klientów i swoje własne… Oczywiście wiem, że my dystrybutorzy nie mamy wpływu na decyzje naszych dostawców (czytaj producentów i importerów blach). Ale uważajmy... Przecież to już było… Deja vu ?

    Autor wpisu: 
    Andrzej Bulanowski
    Prześlij innym
    Oceń wpis:
    Ten wpis zdobył dotychczas następującą ilość punktów: 368
    Projekt i realizacja: direktpoint