Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Internetowa giełda długów

    Jak najmniej niepewności w biznesie

    Iwona Dybał – Prezes Zarządu Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

    Słynne powiedzenie „obyś żył w ciekawych czasach” w odniesieniu do rynku stali ciągle jest aktualne. Trudno bowiem w sektorze hutniczym, przy tak dużej jego zmienności, narzekać na brak stanowiących wyzwania wydarzeń. A wszystko wskazuje na to, że będzie tylko ciekawiej.

    Na światowym rynku stali wyczuwalna jest duża niepewność. Ma ona przynajmniej kilka źródeł, z których naważniejszym zdaje się być groźba wojny celnej. Polityka Stanów Zjednoczonych odnośnie ochrony własnego rynku, tak aktywna w ostatnim okresie, za prezydentury Donalda Trumpa może jeszcze przybrać na sile. Jest to w dużym stopniu reakcja na dumpingowy eksport Chin nie tylko do Unii Europejskiej ale także właśnie do USA.

    Dalej schemat jest juz dobrze znany. Skoro jeden rynek jest dobrze chroniony, inne również podejmują próby zabezpieczania swojej gospodarki. W lawinowym tempie docierają do nas w ostatnim okresie informacje o rozpoczętych procedurach antydumpingowych w różnych rejonach świata.

    Z perspektywy USA taka wojna nie wydaje się mieć na pierwszy rzut oka aż tak dużego znaczenia. Stal z kierunku chińskiego to raptem 30 proc. całego importu do Stanów Zjednoczonych i 10 proc. krajowego zużycia. W myśl hasła „America First”, nowa administracja zachęca do protekcjonizmu i robienia zakupów na własnym podwórku, licząc że zapotrzebowanie pokryją krajowi producenci. Sprawa wydaje się zatem dość błaha. Tylko z pozoru jednak. Gdy spojrzymy na plany nowego prezydenta odnośnie inwestycji w infrastrukturę, zakładając nawet, że tyko część z nich dojdzie do skutku, amerykański przemysł stalowy raczej nie zaspokoi tak dużych potrzeb bez stali z importu.

    Problem jest jednak znacznie głębszy. Wyeliminowanie niektórych kierunków dostaw stali, jak ma to miejsce m.in. w Polsce za sprawą aktywniejszej polityki Unii Europejskiej na polu ochrony rynku, powoduje zmianę globalnego układu przepływu stali. Do tego dochodzi także niepewna przyszłość traktatów które do tej pory regulowały lub miały regulować światowy handel - TTP, TTIP czy NAFTA. I tu zaczyna robić się niebezpiecznie. Dla biznesu, ważna jest przewidywalność. A wojna celna to przewidywalność ograniczona praktycznie do minimum. Skutki takiego działania właściwie już możemy obserwować.

    Niemiecki koncern ThyssenKrupp, który ogłosił inwestycje rzędu 150 mln Euro w dwa zakłady produkujące komponenty dla przemysłu motoryzacyjnego w Meksyku, jest zaniepokojony zapowiedziami USA o nałożeniu ceł na import wyrobów południowego sąsiada. Prezes zarządu Heinrich Hiesinger zapowiada, że koncern będzie się przyglądał uważnie sytuacji przed podjęciem decyzji o ewentualnych kolejnych inwestycjach.

    Kosei Shindo, prezes największego japońskiego producenta stali Nippon Steel & Sumitomo Metal Corp a zarazem prezes Japońskiej Federacji Żelaza i Stali podnosił ostatnio obawy o to jak amerykański protekcjonizm wpłynie na światowy rynek.

    Natomiast koreańskie POSCO z niepokojem czeka na decyzję amerykańskiego Departamentu Handlu odnośnie cła antydumpingowego na blachy z Korei, które ma zostać ogłoszone 30 marca. Decyzja, którą przesunięto z nieznanych przyczyn ze stycznia właśnie na koniec kwartału, być może będzie miała związek z wielkością tego cła. Wstępnie wyliczony w zeszłym roku poziom ceł na 0,62 proc. w obecnych warunkach może okazać się wielokrotnie wyższy. A w grę wchodzi niebagatelna ilość 300 tys ton stali rocznie.

    Wojna celna nie leży w niczyim interesie, zwłaszcza we współczesnym świecie, w tak dużym stopniu zglobalizowanym. Cienka jest bowiem linia pomiędzy ochroną własnego rynku a kryzysem, do jakiego taka ochrona może doprowadzić.

    Prześlij innym
    Projekt i realizacja: direktpoint