Wyniki
Zamknij

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Stal nierdzewna

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Stal nierdzewna

    • Kup stal, znajdź produkt, wyszukaj firmę
    • Usługi
      Usługi
    • Produkty
      Produkty
    • Firmy
      Firmy
    • Stal nierdzewna

    Aktualności

    Opinie

    Rośnie popyt na stal

    Poprawia się wykorzystanie mocy przetwórczych; odczuwamy wzrost produkcji przemysłowej w Polsce – mówi Wiesław Mieczkowski, prezes spółki MG Murbet.

    Producenci stali zapowiedzieli na wrzesień podwyżki cen wyrobów płaskich. Czy to znaczy, że wzrasta popyt na blachy?

    Popyt na blachy rośnie ze stosunkowo niskiego poziomu więc jest odczuwalny. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy redukowanie zapasów zarówno przez dystrybutorów, jak i przetwórców stali. Rynek jest więc „wygłodniały”.
    Sytuacja ta dobrze odczytana przez producentów stali w Europie zaowocowała podwyżkami cen wyrobów płaskich na wrzesień.
    Najprawdopodobniej głównym stymulatorem popytu jest obecnie chęć uzupełnienia stanów magazynowych. Jednak w mojej ocenie istnieje również realny wzrost popytu wynikający z rosnącego zapotrzebowania na stal. Jest to konsekwencja coraz większej produkcji przemysłowej w Polsce.

    Firmy podsumowały właśnie pierwsze półrocze 2010 r. Jakie było ono dla MG Murbet?

    Pierwsze półrocze było dobre. Wartość sprzedaży wzrosła znacząco w stosunku do poprzedniego roku i wyniosła ponad 132 mln zł. W dużej mierze było to możliwe dzięki poszerzeniu grona odbiorców. W tym okresie sprzedaliśmy 57 tys. ton przetworzonych wyrobów płaskich. Zysk netto za pierwsze półrocze wyniósł ponad 11 mln zł. Jest to bardzo dobry wynik, lecz musimy pamiętać, że w pewnym stopniu jest odzwierciedleniem okresowej dobrej koniunktury.

    Czy zauważa Pan, aby rosło wykorzystanie mocy przetwórczych rodzimych stalowych centrów serwisowych?

    Z perspektywy naszej firmy mogę stwierdzić, że wykorzystanie mocy produkcyjnych nieznacznie rośnie. Zauważyć należy, że popyt nie wrócił jednak do poziomu ze szczytu hossy w 2008 r., a w międzyczasie zainstalowano w Polsce kilka nowych linii cięcia. Nadal istnieje znacząca przewaga mocy przetwórczych nad zapotrzebowaniem rynku. Świadczy o tym bardzo ostra konkurencja, co niejednokrotnie wprowadza nerwowość i zamieszanie zarówno wśród dystrybutorów, jak i odbiorców.

    Jak, Pana zdaniem, kształtować się bezie koniunktura na rynku stali w najbliższych tygodniach?

    Najbliższe tygodnie mogą być kluczowe dla kształtowania się rynku do końca tego roku a nawet w pierwszym kwartale 2011 r. Producenci wyrobów płaskich mogą wprowadzić kolejne niewielkie podwyżki cen w ostatnim kwartale tego roku, co ustabilizuje rynek. Jeżeli będzie to działanie umiarkowane i zarazem konsekwentnie realizowane to możemy oczekiwać dobrego początku 2011 r. Jak już wspomniałem, popyt powoli rośnie i stabilizacja na rynku może mu jedynie pomóc.

    Rozmawiał: AML

    Informacje o firmie
    Działający od 2001 r. MG Murbet to jeden z największych przetwórców blach w Polsce. Moce przerobowe zakładu sięgają 200 tys. ton rocznie. Spółka produkuje m.in. taśmy, formatki i przygotówki cięte na wymiar. Wyroby te powstają z blach stalowych zimno- i gorącowalcowanych, ocynkowanych, powlekanych oraz aluminiowych. MG Murbet zajmuje się również produkcją, stosowanych w budownictwie, profili do suchej zabudowy.

     

    Wrzesień zapowiada się pozytywnie

    Wygląda na to, że ceny nie spadną, a zapowiedziane przez huty podwyżki zostaną zrealizowane – mówi Robert Agh, prezes spółki Ferona Polska.

    Z pewnością zna już Pan dokładne wyniki osiągnięte przez spółkę w pierwszym półroczu 2010 r. Jakie one były?

    Wyniki są zadowalające, a nawet lepsze niż planowaliśmy. Sprzedaliśmy ponad 30 tys. ton wyrobów stalowych, a wypracowany zysk był na poziomie 3 mln zł.

    Ceny stali utrzymują się na stabilnym, stosunkowo wysokim poziomie. Czym jest to spowodowane?

    Wzrost cen, który podyktowały nam huty, nie miał odzwierciedlenia w popycie. Jednak nie można wykluczyć dalszych podwyżek, gdyż ostrożność dystrybutorów powoduje, że utrzymywane są niskie stany zapasów. W efekcie na rynku zaczyna brakować materiału. Dodatkowym elementem jest obniżenie podaży przez producentów oraz podwyżki cen złomu.
    Chciałbym w tym miejscu nawiązać do artykułu Andrzeja Bulanowskiego, pt. „De Javu” opublikowanego na portalu www.puds.pl. Jest to tekst w ironiczny sposób pokazujący naszą niesamowitą zdolność zapominania. Rok w rok wierzymy przedstawicielom producentów w ich argumenty o wzroście kosztów, które napędzają podwyżki cen stali. Rok w rok się to nie sprawdza, a my powtarzamy błędy. Mówię to dlatego żeby udowodnić ile irracjonalnych, psychologicznych czynników ma wpływ na ceny, stany zapasów i nasze decyzje.

    Branża stalowa może zaliczyć pierwsze półrocze 2010 r. do udanych. Firmy zbliżają się do kluczowego okresu – jesieni. Jak, Pana zdaniem, kształtować się będzie koniunktura w najbliższych tygodniach?

    Wrzesień zapowiada się pozytywnie. Myślę że będzie to kluczowy miesiąc w tym roku. Wygląda na to, że ceny nie spadną, a co więcej zapowiedziane przez huty podwyżki zostaną zrealizowane. Jeżeli tak się stanie, to myślę, że cały rok będzie można zaliczyć do udanych.

    W połowie tego roku planowaliście uruchomienie biura na północy Polski. Czy tak się stało?

    Z małym opóźnieniem, ale udało się nam otworzyć czwarte już biuro handlowe w Poznaniu. Ze względów logistycznych chcemy kierować nasze siły sprzedażowe na zachodnie tereny Polski.

    Czy podtrzymujecie plany uruchomienia drugiego, poza Mysłowicami, magazynu?

    Kierownictwo firmy dyskutuje z zarządem i radą nadzorczą dalszą strategię. Oczywiście nie wykluczamy żadnej z dróg rozwoju, a to oznacza powiększenie powierzchni magazynowej na Śląsku i prowadzenie sprzedaży z centrali, lub decentralizacja przestrzeni magazynowej.
    Rozmawiał: AML

    Informacje o firmie
    Ferona Polska działa od lipca 2007 r. Jest to spółka w całości należąca do grupy Ferona A.S., która, poza Polską, obecna jest też w Czechach i na Słowacji. Roczna sprzedaż całej grupy przekracza milion ton wyrobów hutniczych.

     

    Nadchodzi gorący okres w branży

    Z miesiąca na miesiąc poprawiamy wyniki – mówi Wojciech Rybka, prezes Drozapolu-Profil.

    Jakie wyniki osiągnął Drozapol-Profil w I półroczu 2010 r.?

    Pierwsze półrocze zakończyliśmy bardzo dobrym wynikiem, dużo lepszym niż można było oczekiwać jeszcze na początku marca. Po pierwszym kwartale, w którym wyszliśmy na plus, przyszedł jeszcze lepszy okres. Zyski okazały się wyższe od zaplanowanych.
    Złożyły się na to zarówno bardzo dobre decyzje strategiczne podjęte przez zarząd, zawarte kontrakty z dostawcami, umiejętność wykorzystania dobrej koniunktury i wzrost sprzedaży przy znacznym, w porównaniu z poprzednim rokiem, obniżeniu kosztów własnych, bardzo znaczny wzrost wydajności i zyskowności produkcji, zwłaszcza profili zamkniętych, no i oczywiście wielkie zaangażowanie wszystkich pracowników firmy. Bez ciężkiej pracy naszych pracowników, nie udałoby się bowiem realizować nawet najlepszej strategii i umiejętnie wykorzystać nadarzające się okazje.

    Branża stalowa szykuje się do kluczowego okresu w każdym roku – jesieni. Jak, Pana zdaniem, będzie kształtowała się koniunktura w najbliższych tygodniach?

    Po pewnym zastoju w czerwcu i lipcu, które i tak moim zdaniem należały do udanych, widać coraz większy ruch i zwiększone zapotrzebowanie na wyroby hutnicze. Rosną ceny, zaczyna brakować niektórych asortymentów zwłaszcza w wyrobach płaskich, ale i prętach. Ograniczenia w produkcji hut dopełniają obrazu branży. Według mnie czekają nas kolejne podwyżki, tym bardziej, że w sierpniu ceny złomu znacznie poszły w górę. Zapowiada się zatem gorący koniec lata i początek jesieni w branży. Nasza firma liczy na kolejne zyski w tym okresie. Wyniki lipca i sierpnia tylko potwierdzają te oczekiwania.

    Jak przebiega realizacja zmodyfikowanej strategii Drozapolu-Profil polegającej na poszukiwaniu partnerów biznesowych oraz wchodzeniu w nowe obszary biznesowe?

    W pierwszym półroczu skupiliśmy się m.in. na wzroście efektywności produkcji profili zamkniętych w naszym zakładzie produkcyjnym w Bydgoszczy. Po zmianach organizacyjnych, rezygnacji z produkcji profili okiennych z blachy ocynkowanej na rzecz produkcji profili czarnych, nasza wydajność wzrosła prawie dwukrotnie. Asortyment ten staje się jednym z głównych, po wyrobach płaskich i prętach, źródeł zysku. Z kwartału na kwartał rośnie udział produkcji własnej w całej sprzedaży firmy. Na nasze wyroby znajdujemy coraz szersze grono odbiorców. Zaczynamy zaopatrywać w profile nie tylko małe i średnie hurtownie, końcowych odbiorców ale i duże i bardzo duże firmy dystrybucyjne. Zamierzamy dalej rozwijać sieć dystrybucyjną profili czarnych. Z miesiąca na miesiąc zwiększamy liczbę lokalnych i regionalnych dystrybutorów odbierających systematycznie nasze wyroby.

    Poza tym, zgodnie z założoną strategią, w ramach projektu, nazwanego roboczo Polskie Składy Stali udało się pozyskać w pierwszym półroczu prawie 100 nowych odbiorców do współpracy strategicznej z naszą firmą. Są to firmy nie tylko kupujące wyroby płaskie, ale i pręty zbrojeniowe, profile, kształtowniki oraz zbrojenia budowlane. Dla części z nich staliśmy się kluczowym, sprawdzonym, wiarygodnym dostawcą. W tej grupie pozyskaliśmy sporo firm handlowych, ale także końcowych odbiorców, producentów, firmy budowlane, montażowe czy konstrukcyjne. Obsługujemy też coraz więcej inwestycji realizowanych przez gminy. Udało się nam, zgodnie z założeniami, wypełnić lukę po dystrybutorach, którzy w wyniku kryzysu ograniczyli działalność lub wypadli z rynku.
    My z kryzysu wyszliśmy wzmocnieni. Wykorzystaliśmy ten czas do zmian organizacyjnych, ograniczenia kosztów, restrukturyzacji i wyszkolenia kadry. Każdy kolejny miesiąc przynosi nam wzrost liczby nowych klientów i kolejne zyski. Rozwój organiczny, do którego powróciliśmy, daje zamierzone efekty.

    Nie tracimy jednak z pola widzenia możliwości innych form rozwoju. Przygotowujemy się do dużej inwestycji w Bydgoszczy, konsultujemy z potencjalnymi partnerami możliwość i celowość wspólnych przedsięwzięć w centrum handlowe lub logistyczne na naszym gruncie przy drodze krajowej Bydgoszcz – Szczecin. Niektóre sprawy wymagają też uzgodnień z władzami miasta.

    A co z zapowiadanymi powiązaniami kapitałowymi?

    Jako spółka giełdowa jesteśmy otwarci na wszelkie możliwości rozwoju, które przyniosą konkretne korzyści. Procesy konsolidacji nie przebiegają ani szybko, ani łatwo. Niektóre takie transakcje w naszej branży, ale i innych w kraju i na świecie doprowadziły do poważnych kłopotów finansowych firmy przejmujące. Wyciągamy z tego wnioski, dokładnie analizujemy szanse i zagrożenia, jesteśmy w tym obszarze bardzo ostrożni. Jednak jeśli będzie taka okazja to na pewno podejmiemy stosowne działania.

    Rozmawiał: AML

    Informacje o firmie
    Drozapol-Profil to jeden z większych krajowych dystrybutorów stali. Firma ma w swojej ofercie m.in. blachy oraz kształtowniki gorąco i zimnowalcowane, pręty okrągłe i płaskie, profile zamknięte i rury. Spółka zajmuje się również świadczeniem usług wstępnego przetworzenia i obróbki stali, produkcją rur czarnych i ocynkowanych, profili okiennych , produkcją i montażem zbrojeń budowlanych oraz transportowych. Od 2004 r. jest notowany na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.
     

    Jestem optymistką

    Pierwsze półrocze to był dobry okres dla podmiotów związanych z dystrybucją stali – mówi Jadwiga Małek, współwłaścicielka Przedsiębiorstwa Remontowo-Handlowego Bobrek sp. j. w Dąbrowie Górniczej.

     

    W ubiegłym roku jednym z podstawowych problemów branży stalowej była słaba płynność finansowa. Czy w tym roku jest podobnie?

    Sytuacja finansowa firm związanych z dystrybucją i przetwórstwem stali ustabilizowała się. Choć wciąż pozyskanie kapitału np. w bankach nie jest najłatwiejsze, to jednak kwestia ta nie stanowi tak dużego problemu, jak w 2009 r.
    To, co może obecnie najbardziej niepokoić firmy średniej wielkości, takie jak Bobrek, to kwestie związane z nadmierną konkurencją na rynku. Wyzwaniem będzie też poradzenie sobie z efektami konsolidacji – procesu, który w naszej branży nabiera tempa.
    Mam wrażenie, że coraz więcej przedsiębiorców szuka dodatkowych źródeł dochodów poza działalnością ściśle związaną ze stalą. Niewykluczone, iż jest to słuszna strategia, gdyż w pewnym momencie rynek może się okazać zbyt ciasny, aby pomieścić wszystkie działające dziś na nim podmioty.

    Z drugiej jednak strony coraz więcej przedsiębiorców przekonuje, że działalność w branży stalowej znów może przynosić zyski…

    To prawda. Firmy podsumowują właśnie pierwsze półrocze 2010 r. Zdaje się, że większość przedsiębiorstw zanotuje zyski. Pierwsze sześć miesięcy roku to był dobry okres dla podmiotów związanych z dystrybucją stali. Zniknęła nerwowość, jaka towarzyszyła wszystkim przez cały 2009 r. Choć – mówiąc na marginesie – także ubiegły rok nie okazał się aż taki zły, jak się spodziewano.

    Jakie są Pani prognozy na kolejne miesiące 2010 r.?

    Mam nadzieję, że pozytywna koniunktura utrzyma się do końca roku. Jest to możliwe, gdyż widać wyraźnie, że inwestycje w Polsce nabierają tempa. A to ma kluczowe znaczenie dla naszego sektora. Po tradycyjnie dobrym trzecim kwartale czeka nas nieco słabsza końcówka roku. Mam jednak nadzieję, że spowolnienie koniunktury w branży stalowej w czwartym kwartale nie będzie nazbyt odczuwalne. Generalnie, co do prognoz na najbliższą przyszłość, jestem optymistką.

    Rozmawiał: Andrzej Michalski-Stępkowski

    Informacje o firmie
    Przedsiębiorstwo Remontowo-Handlowe Bobrek powstało w 1991 roku. Obecnie zajmuje się głównie dystrybucją stali. Swoją działalność realizuje przez magazyn centralny w Dąbrowie Górniczej oraz filię w Wałczu. PRH Bobrek specjalizuje się w sprzedaży wyrobów długich z polskich hut ArcelorMittal oraz blach gorącowalcowanych z Huty Pokój. Spółka wchodzi w skład Grupy Polska Stal.
     

    Gospodarka odżywa

    Przemysł, handel i dystrybucja najgorsze mają już za sobą - mówi Stanisław Tytz, dyrektor generalny Plannja sp. z o.o.

    Rodzime budownictwo indywidualne w kryzysowym 2009 r. poradziło sobie nie najgorzej. Miało to pozytywny wpływ na kierowaną przez Pana firmę. Czy podobnie jest w tym roku?

    Z trzech dziedzin, którymi zajmuje się nasza firma budownictwo jednorodzinne jest naszym największym rynkiem. Jesteśmy też najmocniejsi w produktach dla tego sektora budownictwa takich jak orynnowanie i blachodachówki. W tym roku daje się zauważyć lekkie spowolnienie w tym sektorze. Jest to także uzależnione od regionu. Tereny objęte klęską powodzi zanotowały mocny regres w budownictwie, a tym samym w branży dachowej. Także sroga zima zaważyła na wynikach pierwszego kwartału. Niepokojącym sygnałem na przyszłość mogą być dane dotyczące spadku liczby wydanych pozwoleń na domy jednorodzinne w pierwszym kwartale. Nie przekłada się to jeszcze na spadek zamówień, ale w przyszłości może stanowić pewien problem. Wysoka jakość naszych produktów, silna marka naszej firmy, a także stale podwyższany poziom serwisu pozwala nam na utrzymanie pozytywnych trendów w sprzedaży.

    Czy obserwuje Pan ożywienie na rynku budownictwa przemysłowego?

    Zdecydowanie tak. Projekty zawieszone ze względu na kryzys finansowy teraz doczekały się realizacji. W przygotowaniu jest wiele projektów nowych. Przemysł, handel i dystrybucja najgorsze mają już chyba za sobą, stąd powrót na ścieżkę wzrostu.

    Czy podtrzymuje Pan tezę wygłoszoną na naszym portalu pod koniec ubiegłego roku, że w 2010 r. pojawią się pierwsze oznaki ożywienia, a rok później rozwój gospodarczy nabierze tempa?

    Wydaje się, że w niektórych dziedzinach już w tym roku mamy do czynienia z ożywieniem gospodarczym. Zdecydowanie dotyczy to budownictwa infrastrukturalnego i sektora obiektów sportowych. Budownictwo przemysłowe czy związane z handlem i dystrybucją wraca na ścieżkę wzrostową. Budownictwo wielorodzinne także przyspiesza. Niewątpliwie rok 2011 będzie okresem wzrostów, jednak trudno powiedzieć, czy będzie to wzrost jedno czy dwucyfrowy.

    Jakie są główne założenia strategii koncernu Plannja dotyczące polskiego rynku na najbliższe miesiące?

    Plannja nie zmienia swojej strategii dotyczącej polskiego rynku. Będziemy umacniać naszą pozycje w sektorze budownictwa mieszkaniowego. Będziemy wprowadzać nowe produkty i ulepszać naszą ofertę. Interesuje nas też rynek budownictwa przemysłowego, gdzie odnotowujemy coraz lepsze wyniki. Jeśli potwierdzą się nasze scenariusze dotyczące rozwoju budownictwa to z pewnością odmrozimy nasze plany inwestycyjne.

    Rozmawiał: AML

     

    Informacje o firmie
    Plannja sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie powstała w 2000 roku na bazie przejętej firmy Sova Profil. Spółka należy do szwedzkiego producenta wyrobów stalowych dla budownictwa Plannja AB, wchodzącego w skład światowego koncernu stalowego SSAB. Plannja oferuje blachy dachówkowe, systemy orynnowania wykorzystywane w budownictwie jednorodzinnym, jak również blachy konstrukcyjne, elewacyjne oraz dachowe wykorzystywane do budowy obiektów o dużej kubaturze (hale sportowe, magazynowe, stadiony).
     

    Sami możemy nakręcić koniunkturę

    Istnieje zapotrzebowanie na zmianę tendencji i powrót do wzrostów – mówi Jacek Trybuś, prezes Ferrometalu Polska.

    Jak mógłby Pan podsumować sytuację na polskim rynku dystrybucji stali po pierwszym półroczu 2010 roku? Czy coś Pana zaskoczyło, czy też wszystko odbywa się zgodnie z przewidywaniami?

    Trzeba rozgraniczyć pojęcia „rynku dystrybucji” oraz „rynku stali”. O ile ten pierwszy przekształca się swoją naturalną logiką w oczekiwany sposób: konsolidacje, stałe wzmocnienie roli przetwórstwa, podwyższenie standardów pracy, jakości, logistyki dostaw, to rynek stali zachowuje się odmiennie, w znacznej mierze – np. jeżeli chodzi o ceny – nieoczekiwanie.
    Nadmierne przyspieszenie wzrostów cen w pierwszej fazie cyklu poskutkowało i pewnie jeszcze przez jakiś czas będzie skutkowało analogiczną korektą w obserwowanej fazie spadkowej. Jak wynika z dostępnych danych dla Europy (EU-27), stan składów w dystrybucji dochodzi średnio do 72 dni rotacji, a sprzedaż majowa spadła średnio o 9 proc. Przy letniej skali konsumpcji składy są więc statystycznie daleko wystarczające.

    Wspomniał Pan o cenach – te po kilkunastu tygodniach wzrostów ustabilizowały się; czy taki trend utrzyma się w kolejnych miesiącach?

    Jak pokazują wszelkie znane wykresy cenowe – w ostatnich pięciu latach ceny nigdy się nie ustabilizowały. Są bądź we wzrostowej, bądź spadkowej fazie.

    Coraz więcej firm stalowych wspomina o planowanych inwestycjach w swoich zakładach; dotyczy to szczególnie przetwórstwa stali. Czy to znak, że powraca hossa?

    Mijają właśnie dwa lata od symbolicznej daty początku kryzysu wywołanego upadkiem amerykańskich banków, co wywołało szereg reperkusji na światowych rynkach, w tym w branży stalowej. To długi okres. Istnieje więc psychologiczne zapotrzebowanie na generalną zmianę tendencji i na powrót do wzrostów. Być może zadziała samospełniająca się prognoza i jesteśmy właśnie w przededniu takiej sytuacji.

    Jakie wobec tego są plany Ferrometalu?

    Planowanych jest co najmniej kilka przedsięwzięć, ale ich uruchomienie, przyspieszenie lub opóźnienie będzie wynikało z szeregu czynników. Nie na wszystkie mamy bezpośredni wpływ.

    Rozmawiał: AML

    Informacje o firmie
    Ferrometal, który działa od 2004 r. to stalowe centrum serwisowe blach gorącowalcowanych. Centrala spółki mieści się w Katowicach. Dysponuje ona również zakładem produkcyjnym w Częstochowie. Poza tym działa też spółka zależna Ferrometalu – Ferrometal Cz ocelařskie centrum w czeskiej Ostrawie.
     

    Myślimy o wejściu na nowe rynki

    Ten rok powinien być wyraźnie lepszy od 2009 r. – mówi Marek Żołubowski, prezes Grupy Polska Stal.

     

     

    Jak Grupa Polska Stal poradziła sobie w pierwszym półroczu? Czy osiągnięte wyniki finansowe usatysfakcjonowały jej akcjonariuszy?

    Pierwsze półrocze było dla nas bardzo udane. Zanotowaliśmy wyraźnie wyższy tonaż, wzrost cen i większe zapotrzebowanie na stal. To oczywiście podnosi wyniki finansowe.
    Wzrost obrotów zawdzięczamy również wejściu do grupy z początkiem tego roku nowego akcjonariusza – firmy Rolmet. Działamy więc teraz w 11-stkę.

    Ile stali kupiła w minionym półroczu GPS dla swoich udziałowców?

    W pierwszych sześciu miesiącach 2010 roku Grupa Polska Stal kupiła od dostawców i dostarczyła swoim akcjonariuszom 171,7 tys. ton stali. To sporo; dla porównania w pierwszym półroczu 2009 r. było to 109,2 tys. ton. Przyrost jest więc wyraźny, przekracza 50 proc. Wynik ten był możliwy do wykonania dzięki niskim stanom magazynowym na początku bieżącego roku. Nasze zakupy były przemyślane, co doprowadziło do unormowania sytuacji w magazynach. Myślę że tak postępują teraz wszyscy dystrybutorzy stali w Polsce.

    Czy spółki tworzące GPS planują w najbliższym czasie jakieś inwestycje?

    Wiele sobie obiecujemy po inwestycjach naszych akcjonariuszy przeprowadzonych i zaplanowanych na ten rok. Na pełnych obrotach działa już nowa linia do cięcia wzdłużnego w Tesko Steel, któremu dostarczamy materiał; z pełnym wykorzystaniem mocy pracuje też mobilna instalacja do prefabrykacji zbrojeń firmy Staler; testujemy dostawców dla nowego centrum serwisowego blach zimno- i gorącowalcowanych w Odmecie; w ciągu najbliższych miesięcy ruszy nowoczesne centrum serwisowe blach Ekoinstalu. Te inwestycje to konieczność jeśli chce się zdobyć atrakcyjniejszych, ale i bardziej wymagających klientów.

    Czy, Pana zdaniem, drugie półrocze przyniesie poprawę koniunktury na polskim rynku stali?

    W trzecim kwartale czeka nas spodziewana sezonowa korekta cenowa. Zapotrzebowanie rynku w okresie letnim jest zawsze nieco osłabione, widoczne bardziej dla asortymentów płaskich, a mniej dla wyrobów długich. Najbliższe miesiące mogą stać się dobrym czasem do zakupów.
    Generalnie ten rok powinien być wyraźnie lepszy od 2009 r., zarówno w dostarczanym na rynek tonażu, jak i obrocie, a w rezultacie i wynikach finansowych naszej spółki oraz całej branży.

    Rozmawiała: Magdalena Czekańska

    Informacje o firmie
    Grupa Polska Stal powstała w 1999 r. z inicjatywy dużych prywatnych firm, dystrybutorów wyrobów hutniczych, od lat obecnych na polskim rynku. Firma działa na zasadzie platformy zakupowej. Sprzedaż wyrobów na poziomie 250 tysięcy ton rocznie o wartości przekraczającej 400 mln zł (dane za 2009 r.) stawia GPS w gronie największych dystrybutorów stali, a także w gronie największych firm w Polsce.
     

    Dla nas kryzys ciągle trwa

    Nadzieje na niewielki wzrost odkładam na ostatnie miesiące roku – mówi Andrzej Bulanowski, dyrektor sprzedaży voestalpine Steel Service Center Polska.

    W grudniu 2009 r. powiedział Pan, że nadzieje na stopniową poprawę koniunktury trzeba odłożyć na drugą połowę 2010 r. Czy przewidywania te się sprawdziły?

    Przewidywania dokładnie sie sprawdzają. Pierwsze półrocze nie przyniosło wzrostu popytu na nasz asortyment, czyli wyroby płaskie. Widoczne wzrosty cen, tyleż strome co krótkotrwałe, spowodowane były czynnikami nie mającymi nic wspólnego z rozwojem sektora przemysłowego w gospodarce.
    Rynek szybko wygasił zapędy oferentów i wchodzi w fazę korekty. Nadzieje na niewielki wzrost odkładam ciągle na ostatnie miesiące roku, choć jeśli huty zechcą powtórzyć ostatnie eksperymenty cenowe w drugim półroczu, to obawiam się, że moje nadzieje się nie ziszczą. Szczególnie, że kurs euro w ostatnim okresie wzmocnił efekt wzrostu cen i uczynił go jeszcze bardziej uciążliwym dla producentów. Radość eksporterów ze słabszej złotówki była chyba mocno przygaszona skumulowanymi efektami drastycznego wzrostu kosztów wytworzenia.

    W jakich branżach przemysłu, które współpracują ze stalowymi centrami serwisowymi widać najbardziej wyraźną poprawę koniunktury?

    Oceniając po poziomach zamówień nie umiem wskazać branży o „wyraźnej poprawie koniunktury”. Nasi tradycyjnie najwięksi odbiorcy – branża AGD oraz motoryzacja radzą sobie od wielu miesięcy na dobrym poziomie, ale trudno tu mówić o wzrostach – raczej o konsekwentnym zarządzaniu, którego strategia przyjęta i realizowana była jeszcze w ubiegłym roku.

    Bolączką polskiego rynku SCS jest nadmiar mocy przetwórczych. Czy w ciągu ostatniego półrocza coś pod tym względem się zmieniło?

    Ten nadmiar mocy przetwórczych, w świetle ciągle słabego popytu, może być tylko wyraźniej widoczny. Zaostrza rywalizację pomiędzy oferentami, gdyż każde zamówienie staje się znaczące. W pierwszym półroczu pojawiły się kolejne linie przetwórcze, o czym informowaliście też na swoim portalu, co tylko pogłębia rozdźwięk pomiędzy popytem a podażą usług serwisowych. Jednakże luka ta jest tak duża, że kolejne 100 czy 200 tys. ton mocy przetwórczych przestaje mieć znaczenie.

    Jakie są plany Państwa firmy, także te dotyczące inwestycji, na najbliższe półrocze?

    Nie mamy żadnych nowatorskich planów. Konsekwentnie realizujemy strategię, kontrolujemy koszty i bacznie przyglądamy się sytuacji na rynku. Dla nas kryzys ciągle trwa – jesteśmy po prostu w jego kolejnych fazach.

    Rozmawiał: AML

    Informacje o firmie
    voestalpine Steel Service Center Polska z siedzibą w Tychach to spółka zależna firmy voestalpine Stahl Service Center GmbH należącej do austriackiego koncernu voestalpine. Tyski zakład to wyspecjalizowane stalowe centrum serwisowe i logistyczne o potencjale przetwórczym wynoszącym 150 tys. ton rocznie.
     

    Rynek zbrojeń czekają lepsze czasy

    Liczę na inwestycje infrastrukturalne, bo umowy na realizację autostrad, tras i obwodnic są podpisane i wkrótce przełoży się to na zwiększenie zużycia stali- mówi Andrzej Bryk, prezes Centrostalu Kielce.

    W kwietniu, w rozmowie z nami, zakładał Pan, że co najmniej do listopada wykorzystanie mocy zbrojarni należących do Centrostalu-Kielce będzie wynosić 75 - 80 proc. Czy podtrzymuje Pan te prognozy?
    W marcu i kwietniu nasza zbrojarnia wykorzystywała moce w stopniu większym niż zakładaliśmy. Było to spowodowane bardzo mroźną i długą zimą, a co za tym idzie wstrzymaniem prac budowlanych na początku roku oraz ich wznowieniem właśnie na początku wiosny. Teraz obserwujemy niewielki spadek wykorzystania mocy w stosunku do tych dwóch bardzo dobrych miesięcy. Po pierwszych spadkach cen prętów odbiorcy wstrzymali się z zakupami licząc na dalsze obniżki. Jednak teraz znów odnotowujemy większą ilość zapytań, zdobyliśmy też parę dużych zleceń. Tak więc do listopada wykorzystanie zbrojarni nie powinno spaść poniżej poziomu 75 - 80 proc.

    Jak Pana zdaniem będą się kształtowały popyt i ceny prętów zbrojeniowych w nadchodzących miesiącach?
    Trzeba zauważyć, że obecnie coraz więcej prefabrykatów jest używanych na coraz mniejszych budowach. Daje to nam dystrybutorom dobrą okazję do mniejszych kontaktów. Uważam, że cena prętów zbrojeniowych będzie się teraz stabilizować z niewielkimi korektami w górę i w dół. Nie będzie to jednak miało wpływu na ilość zawieranych kontraktów.

    Kiedy nastąpi trwała poprawa koniunktury na rynku stali?
    Na pewno będzie to długotrwały proces, tym bardziej, że inwestorzy zrobili się dużo ostrożniejsi. Można zauważyć, że budownictwo mieszkaniowe powoli się odbudowuje. Jednak to już nie te czasy, kiedy deweloperzy mieli sprzedanych 60-70 proc. mieszkań jeszcze zanim rozpoczęli prace budowlane. Teraz jest im dużo ciężej; mają problemy ze sprzedażą. Dużym problemem dla firm deweloperskich jest uzyskanie finansowania, bo banki nie są już tak chętne do współpracy, jak niegdyś.
    Przyznam, że mocno liczę na inwestycje infrastrukturalne, bo umowy na realizację autostrad, tras i obwodnic są podpisane i wkrótce przełoży się to na zwiększenie zużycia stali.

    Lakshmi N. Mittal – prezes ArcelorMittal – uważa że popyt na stal powróci do poziomu sprzed kryzysu dopiero w 2012 roku. Czy zgadza się Pan z tą opinią?
    Myślę, że ma on bardzo dobre rozeznanie na rynku i zdecydowanie ma rację, choć w Polsce moim zdaniem proces ten może być nawet dłuższy. Problemem są banki i finansowanie inwestycji.

    Informacje o firmie
    Centrostal Kielce to firma z sześćdziesięcioletnim doświadczeniem w dystrybucji wyrobów hutniczych. Jest branżowym liderem w regionie świętokrzyskim. Spółka ma oddziały w Pabianicach, Radomiu, Rzeszowie, Sandomierzu oraz biura handlowe w Ostrowcu Świętokrzyskim i Warszawie. Jej główna siedziba w Kielcach to baza magazynowa o powierzchni 33 tys. m kw. zdolna jednorazowo zgromadzić 45 tys. ton wyrobów hutniczych. Centrostal Kielce sprzedał w 2008 r. 79 tys. ton stali, a przychody firmy z tego tytułu wyniosły 196,8 mln zł.

     

    Powoli do góry

    Minione półrocze, pod względem dynamiki wzrostu sprzedaży, było bardzo korzystne – mówi Dariusz Czapiewski, prezes Investy.

     

     

    W połowie 2009 r. w rozmowie z nami zalecał Pan uczestnikom rynku ostrożny optymizm. Czy dziś podtrzymuje Pan swoją opinię?

    Tak – moje przewidywania się sprawdziły; popyt wzrósł w istotny sposób. Oczywiście, duża część tego wzrostu wynikała z odbudowywania zapasów głównie w firmach handlowych, ale też u niektórych producentów. Jednakże tzw. pierwotny popyt, wynikający ze zwiększenia zapotrzebowania produkcyjnego, również się trwale poprawił.

    Jak Pan ocenia minione pół roku w branży stali nierdzewnych?

    Pod względem dynamiki wzrostu sprzedaży liczonej w tonach było to jedno z lepszych półroczy – osiągnięty poziom sprzedaży był lepszy niż w najlepszych okresach lat 2006 – 2007.

    Natomiast średnia cena sprzedaży w pierwszym półroczu była tylko o ok. 7 proc. wyższa od średniej za cały 2009 rok. To właśnie utrzymujący się niski poziom cen ciągle nie pozwala na zbyt duży optymizm.

    W ostatnich miesiącach ceny gwałtownie się zmieniały. Czy kolejnych będzie podobnie?

    Odbudowywaniu zapasów zawsze towarzyszyły szybkie wzrosty cen. Podobnie było w końcówce 2009 r. oraz w pierwszych miesiącach 2010 r.

    Należy pamiętać, że w cenie efektywnej ciągle znaczącą część stanowią dodatki stopowe, przy względnie niskim poziomie ceny bazowej. Oznacza to, że rentowność hut jest zagrożona. Dlatego będą one się starały podnosić ceny bazowe. Poza tym mało realny jest dalszy spadek cen surowców. Podsumowując – od jesieni należy się spodziewać stopniowej zwyżki cen stali nierdzewnych.

    Czy oznaczać to będzie trwałe odbicie w branży?

    Jeżeli nie nastąpią jakieś trudne do przewidzenia zdarzenia – np. kryzys finansowy kolejnego po Grecji kraju europejskiego czy bankructwo któregoś z dużych banków – jesień powinna przynieść umiarkowaną poprawę. Podkreślam: umiarkowaną. Okres wyraźnej zwyżki koniunktury miał już miejsce w czwartym kwartale 2009 r. oraz w pierwszych dwóch kwartałach tego roku.

    Czy kryzys zmienił rynek stali nierdzewnych?

    Jeśli pominiemy kwestię cen oraz popytu – nie widzę jakichś zasadniczych zmian wśród dystrybutorów stali nierdzewnej w Polsce. Układ sił jest podobny do tego, jaki był w roku 2008.

    Pojawiały się głosy, że kryzys spowoduje przetasowania oraz wymusi konsolidację. Niczego takiego nie zaobserwowałem: żadna ze znaczących firm nie zbankrutowała, nie doszło do większych fuzji czy masowego wycofywania się z rynku. Kilka planowanych inwestycji wśród dystrybutorów oraz hutniczych centrów serwisowych zostało przesuniętych lub wstrzymanych – ale nic ponadto. Większość dystrybutorów z mniejszym lub większym trudem, ale jednak realizowała inwestycje.

    Jako branża – dystrybutorzy stali nierdzewnej – wyszliśmy z kryzysu obronną ręką; być może jesteśmy nawet nieco mocniejsi, bo bogatsi o ważne doświadczenie, z którym nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Popyt na stal nierdzewną rósł nieprzerwanie od 1991 r. do 2008 r. Kryzys przyniósł załamanie koniunktury. To nas jednak nie zabiło, a wręcz przeciwnie.

    Rozmawiał: AML

     

    Informacje o firmie

    Investa, która główną siedzibę ma w Pruszczu Gdańskim, powstała w 1987 r. Specjalizuje się w dystrybucji stali nierdzewnych oraz aluminium. Spółka dysponuje własnym centrum serwisowym oraz siecią składów na terenie kraju.

    Kreacja & produkcja: DirektPoint.pl